Osąd za łamanie zasad…

„(…) kontrastowo skojarzone obrazy dotyczą złożonych w nową całość okruchów zdarzeń, zapamiętanych z podróży miejsc, osób i sytuacji. (…) Wszystko razem sprawia wrażenie obrazów świata po raz kolejny odkrywanych tylko dla siebie. Czy magia ‚Podróży z demonem’udzieli się zwiedzającym wystawę?”
Akaw, Dziennik Bałtycki,  6 września 1996

„(…) Ta właśnie ciekawość i łącząca się z nią inwencja, zachłanność, chęć zobaczenia, zebrania jak największej ilości doświadczeń wydaje się w tych propozycjach szczególnie istotna, szczególnie cenna, bo wyjątkowa. A jej uchronienie, zachowanie mimo upływu lat, będzie z pewnością – myślę, że Kozakiewicz zdaje sobie z tego sprawę – prawdziwym wyzwaniem.”
Jarosław Kurek, Gazeta miasta Sopot, 9 sierpnia 1996

„Zdążył natomiast narazić się wielu osobom. Za łamanie zasad klasycznej fotografii, był nie akceptowany przez środowiska fotograficzne, a za brak wykształcenia akademickiego nie szanowany przez „znawców” sztuki.”
To musiał być ktoś z bliskiego otoczenia.

(…) Jego kompozycje łamią również kanony obyczajowe – epatują nagością. Damskie piersi i pośladki wkomponowane zostały w wielobarwne dywany z owoców i kwiatów. Artysta okalecza przedmioty i ciała kobiece nie pozbawiając ich jednak cech charakterystycznych (…)”
Aldona Kaszubska, Dziennik Bałtycki, 25 czerwca 1997

„Mimo tych niesprzyjających warunków, uzyskał godną podziwu niezależność artystyczną, od wszelkich tendencji i (co gorsze) od opinii publicznej. Jest po prostu ślepy i głuchy na wszelkie znaki. Przez to naraził się na szerokie niezrozumienie i odrzucenie jego postawy twórczej.”
Anonimowy wpis w księdze pamiątkowej galerii, Kraków, 1997

„Jedynym zagadnieniem wartym wspomnienia jest fakt, że oddał się temu zajęciu bezgranicznie. Nikomu i niczemu innemu w życiu autor nie poświęcił tyle czasu, zdrowia, energii i oczywiście pieniędzy, jak fotografii. Dlatego też, zadziwiające jest to, że niewiele tym osiągnął.”
Autor zapomniany, chyba też niewiele w życiu osiągnął.

„Daniel Dyzma Kozakiewicz, urodzony pod koniec XX w. W Warszawie, nigdy nie zdobył należnej mu popularności. Jego twórczość do dziś jest niedoceniana przez krytykę, gdyż jego wypowiedź artystyczna jest mdła, niewyraźna, chaotyczna, niezdecydowana, mało oryginalna, zbytnio wydumana, przez co mało ciekawa.”
Autor celowo pominięty, ale tekst zasługuje na wzmiankę.

„ – To jest całkiem ciekawe. Ten facet ma jakieś problemy. Tęskni. Próbuje gdzieś wrócić. Szuka, ale szukając chyba nie błądzi – powiedział nam jeden z osadzonych Zakładu Karnego przy ulicy Kleczkowskiej we Wrocławiu. (…)”
Tom, Gazeta robotnicza wrocławska,  13 marca 1997

Na wystawie, na oglądanie której nikogo nie namawiamy, prezentujemy jego fotografie, rysunki i kolaże, co stanowi największą część jego dorobku. Poza tym również pisał, próbował kręcić filmy, dużo spał, jadł, gotował, kochał kobiety, jeździł samochodem, flirtował, tańczył, pił i „palił”.
Notatka z biuletynu klubowego „Hades”, Lublin, 1996

„(…)W ramach Dni Kultury Polskiej na Litwie, w Instytucie Polskim w Wilnie,22 maja b.r., otwarta została wystawa Daniela Dyzmy Kozakiewicza (…)Niewątpliwe jest jedno: fotografie-collage, które można obejrzeć w Wilnie, zmuszają, żeby nie powiedzieć — prowokują widza do wysiłku umysłowego, demaskują społeczeństwo jedynie oparte na konsumpcji.”
J. Sz., Znad Wilii, 16-31 maja 1998

„Jeżeli nie macie Państwo nic lepszego do roboty, a pogoda pozwala na wyjście z domu, to proponujemy spotkać się z przyjaciółmi na wystawie D.D. Kozakiewicza, które odbywają się w naprawdę miłych, sympatycznych i ciekawych miejscach.”
Wpis do księgi pamiątkowej z wernisażu, Kraków, 1998

„(…) Wchodzę w bramę na Chmielnej. Warszawa? Chyba raczej Nowy Jork. Przed galerią donośna, transowa muzyka, ekscentryczne młode kobiety. A miał być wernisaż. Nabieram odwagi, wchodzę do środka. Na szczęście wiszą kolaże.”
Agnes, Gazeta Stołeczna, lokalny dodatek Gazety Wyborczej, 5 czerwca 1998

„Cykl kolaży – ‚Wystawa Popsutej Fotografii’ – powstałych w latach 1995 -2000. Obrazy są swoistą dokumentacją przygód z podróży autora po kuli ziemskiej. Wykonane są ze zdjęć autorskich, przy pomocy rąk i innych części ciała, jak na przykład serca. (…) Artysta przyjechał wczoraj na kilka godzin z Warszawy, by zaprezentować więźniom (ZK nr 1 we Wrocławiu, przyp. wł.)wystawę swych prac ,Podróż z Demonem‘. Mieniące się barwami obrazy-kolaże obejrzało dobrowolnie (przyp. wł.) ponad 300 osadzonych.”
KWA, Gazeta Dolnośląska; lokalny dodatek Gazety Wyborczej; 13 marca 1997

„ELASTYCZNE POCZUCIE ESTETYKI
(…) artysta ???? również próbuje swoich sił w fotografii erotycznej. Niestety zdjęcia, które wychodzą z pod jego oka, są raczej obsceniczne, niesmaczne, a nawet odrażające. Autor przedstawia kobiety w najmniej atrakcyjny sposób, często okaleczając nie tylko ciało, ale również deformując osobowość. Trudno sobie wyobrazić przeżycia modelek.”
Anonimowy list od czytelnika do redakcji, Wrocław, 1997

„Nie wiem, jak obraźliwe słowa wyprodukowaliby w swoich porażonych sklerozą mózgach bolszewicy – scholastycy, gdyby któryś z nich trafił na wystawę ,Podróż z demonem’, która została otwarta na początku kwietnia w Galerii Sztuki Współczesnej ,Szósta Linia’ w Mińsku (Białoruś, przyp. wł.). Jest to wydarzenie niezwykłe i nadzwyczajne. (…)”
Waldemar Preckajło, Głos znad Niemna, 24 kwietnia 1998

„PAMIĘTNIK DONOSICIELA –
Fotografie te pochodzą z wielkiego zbioru DDK, który przygląda się kobietom na całym świecie, ale nie tylko im jest poświęcony jest ten cykl. To chyba najmniej interesująca część wystawy, bo zdjęcia te przedstawiają świat niezdeformowany przez autora. W związku z tym oglądaniu tych prac towarzyszy nuda. Na szczęście Kozakiewicz prezentuje nie wielką część tego „pamiętnika”.
Biuletyn Polonijny, Sztokholm, 1998

„(…)To podróż, w której przewodnikami są wielkie, uderzające grą kolorów i zmysłowością fotogramy i kolaże. (…) Warto zobaczyć.”
GRJ, Gazeta w Lublinie; lokalny dodatek Gazety Wyborczej; 25 października 1996

D.D. Kozakiewicz wykonał kolaże wchodzące w skład Galerii Seagram’s Extra Dry Gin. Prace należące do tej kolekcji również prezentowane są na tej wystawie, która podróżuje po wielu miastach europejskich.
Biuletyn informacyjny, Seagram’s, Warszawa, 1998

„Wierza” – © DDK 1999
  • W tle były chmury
    Jeśli Ci się spodobało, to udostępnij. Jeśli podoba Ci się, to możesz udostępnić: http://www.danielkozakiewicz.pl/osad-za-lamanie-zasad/
  • Miłość kosztuje
    Kochany Tato! Jedzenie jest dobre, były nawet schabowe. Jestem w Pile. Przyślij mi 100 zł. Pozdrawiam Daniel Jeśli Ci się spodobało, to udostępnij. Jeśli podoba Ci się, to możesz udostępnić:…
  • Wziąłbyś się wreszcie do jakiejś porządnej roboty!
    Bela w roli: ex partnerki, byłej żony, córki i matki. Daniel w roli: byłego narzeczonego, byłego męża, ojca i syna. Na scenie odbywają się harce z jego udziałem i tancerkami,…
  • Dziwka!
    (…) Główną, a być może jedyną, korzyścią wynikającą z mojego cyklu komórkowego, jest efemeryczna radość, jaką przynoszę ludziom z mojego otoczenia. Jest to związek symbiotyczny. Ja lubię cieszyć ludzi, a…
  • Influensejszyn
    Ona w szpilkach dyma, On w czerwonych najkach. Za rękę ją trzyma, A ona… Smartfona.  On prosty i dumny Światu się przedstawia, Ona na Instagram Swoje… Fotki wstawia. On ma…
  • List do d…
    Mam, ale nie mam czasu na myślenie, bo dupa boli. oj boli i nie wiem, czy to dupa, czy dusza, czy boli, czy krwawi, czy dusza krwawi, oj krwawi, bo…
  • Boisz się?
    A może jest we mnie strach, który pojawia się niespodziewanie i pyta się: ‘Nie brak Ci mnie?’. ‘Nie tęsknisz za mną?’. Lubię się bać. W takiej sytuacji mogę złamać swoje…
  • W imię boga
    Wyprowadzić, Wyprowadzić, ze szkoły na dwór, na ulice, won, chłopy, szmaty, inteligenci, won, wszyscy na pysk, po co to się po szkole włóczy, tylko przeszkadza się kuć, i modlić, o…
  • Na jasnym wypoczynku
    Jak w okopach na wojnie. Ciągle trzeba na coś uważać, być ostrożnym, czujnym. Aby nam się nie stała żadna krzywda. Bo chcemy żyć! Więc się bronimy przed prawdziwym życiem. Bo…
  • ZA PUSZKĘ SARDYNEK
    Nie wiem, czy to pod wpływem tej algarobiny, czy to w celu przeżycia czegoś niecodziennego, a może po prostu od upału, ale tego dnia naprawdę wszystkie kobiety wydawały mi się…