Kawa i papierosy… oraz seks

A może seks, papierosy, a potem kawa? Albo najpierw kawa, a potem seks i na końcu papierosy? Ten, kto nie pije kawy, a do tego nie pali papierosów, nie wie o czym mówię. A tym bardziej nie zrozumie tego ten, kto seks traktuje trochę jako obowiązek biologiczny, a najlepiej przy zgaszonym świetle i pod kołdrą.

Dlatego też zwracam się z tym pytaniem do hedonistów; a reszcie proponuję przeczytać o tym w celach czysto poznawczych. Tak! Są tacy ludzie, którzy namiętnie kochają życie, a co za tym idzie, uwielbiają wszystkie używki, eksperymentują w rozmaitych doświadczeniach seksualnych, narażając się przy tym na utratę zdrowia i życia. Ale jak to powiedział jeden znajomy lekarz: „Umrzeć zdrowo, to jest największa nonszalancja człowieka”. 

Więc w jakiej kolejności byście ułożyli te trzy elementy? Wiem, pytanie retoryczne. Przecież wiadomo, że kawy nie da się pić bez papierosa. Tak samo, jak nie można nie zapalić po seksie. A kawa? Kiedy jest na nią najlepszy moment? Przed seksem dodaje energii, podwyższa ciśnienie, więc warto się napić przed harcami. Byleby nie za dużo i nie za mocną, bo pikawa może wysiąść pacjentowi i będzie panna miała kłopoty. Po seksie też jest jak najbardziej wskazana. Zwłaszcza dla samca, gdy leży wykończony, bo mu wytrysk odebrał chęć i chuć. Wówczas zapobiegliwa kochanka powinna czym prędzej przygotować pyszne espresso i podać mu go do łóżka, w lekko rozpiętej podomce i z zalotnym uśmiechem na ustach. I proszę mi tu nie wyjeżdżać z zarzutami o seksizm! To leży w gestii zainteresowanych i w ich wspólnym interesie. I mam też na myśli konkretny „interes”. Zapach świeżo zaparzonej kawy pomieszany z mieszanką ich perfum i potu, feromonami i innymi aktantami, no i oczywiście z dymem właśnie zapalonego papierosa, spowoduje, że chwilowo obumarły kochanek natychmiast obudzi swoje pragnienie powrotu do czułości. Oczywiście nie gwarantuje to gotowości seksualnej, ale na pewno jest to dobry początek do dalszej gry.

Kawa jest jednym z najbardziej znanych i powszechnych afrodyzjaków. Zwłaszcza podawana z odrobiną imbiru, cynamonu lub kardamonu. Jeżeli ktoś nie gustuje w takich ostrych, kwaskowych smakach, to może dodać do kawy odrobinę kakao, które tez jest dobrym stymulatorem popędu seksualnego. Ale czemu się ograniczać? Kawałek pysznej czekolady i kieliszek szampana nie tylko dodadzą ekstrawagancji i rozkoszy, ale również zawarte w nich składniki szybko zwiększą proces uwalniania dopaminy i wyrównują poziom hormonów płciowych. Oczywiście, krwisty befsztyk z cebulą i grzybami byłby najbardziej skuteczny, ale tego bym nie polecał w tym wyjątkowym momencie. Raczej bym od tego zaczął, jeśli możecie się ze sobą pokazywać w miejscach publicznych bez obawy ze względu na skandal towarzyski lub rozwód. W trakcie rozkosznego seansu wspólnego fitnessu sugerowałbym inne afrodyzjaki naturalne. Suszone morele, figi czy daktyle, lub świeże truskawki czy soczyste mango z kawałkami pysznego niebieskiego sera są idealne. Kawior, małże lub ostrygi przygotowałbym na regenerację po kilku kolejnych orgazmach. No i nie zapominajcie o odpowiednio dobranej muzyce w tle, której dźwięki płynnie stymulują centralny układ nerwowy. Tylko błagam – nie medytacyjną, notorycznie stosowaną w „salonach masażu”, która powoduje, że zamiast „wstać”, wszystko opada.

Znów zrobiło się naukowo, a miało być o przyjemnościach. O przyjemnościach, które są napędem naszego istnienia. Zaspokajanie potrzeb to jedyny sens naszej egzystencji. Chyba że jesteś osobą religijną i dzięki zdolnościom umysłowym, lub ich braku, świadomym lub nie, udało Ci się pójść na kompromis, przekonać siebie samego, że życie to cierpienie i poświęcenie, a w nagrodę czeka Cię raj. Wówczas rzeczywiście nie mają żadnego znaczenia wszelkie przyjemności, które z założenia są godne potępienia i świadczą o niższości bytu, a szlachetność czerpiesz z bólu i wkurwienia, bo życie nie jest takie, jak powinno być. Na pocieszenie powiem Ci, że jako wierzący, jesteś ubezpieczony. Jeśli jest tak jak w to wierzysz, to po śmierci czeka Cię bóg z otwartymi ramionami, który Cię przytuli i pogratuluje Twojej katorgi. Jeśli tak nie jest, to w momencie śmierci przestaniesz istnieć i wszystkie Twoje smutki i problemy przestaną istnieć. Czyli tzw. „win win situation”. Gorzej mamy my, utracjusze. My ryzykujemy wszystkim. Stawiamy wszystkie nasze przyjemności przeciw życiu wiecznemu w pokucie, czyli po naszemu – śmierci. A co się stanie, gdy się okaże, że wierzący i bogobojni mieli rację? Tragedia! Pójdziemy do piekła i nie napijemy się dobrej kawy, nie zapalimy papieroska, już nie mówiąc o seksie. Czeka nas kocioł wrzącej smoły, w której będziemy błagać o litość. Ale już będzie za późno. Dlatego też, póki żyję, mam ochotę na rozkosz. Na zaspokajanie swoich potrzeb z wielką przyjemnością. Aby cierpiąc katusze w piekielnych ogniach, przypominać sobie o tym, że warto było tak żyć.

Chciałem tylko ustalić kolejność: seks, kawa i papierosy, a tu się zrobiła jakaś afera filozowiczno-egzystencjonalna. OK. Budzę się. Wstaję i co robię? Idę do kuchni zrobić kawę. Kawa się parzy, ja myję zęby i golę się. Pewnie też wysikam się. Chyba że mam poranny wzwód i będę musiał poczekać aż mi opadnie, bo strasznie nie lubię próbować sikać do sedesu ze sztywnym przyrodzeniem, który jak przytwierdzony stalowymi śrubami do kości łonowych, nie jest skłonny do zmiany kierunku, wskazując bojowo drogę do nieba. Strasznie męczące, bolesne i ryzykowne. W tym czasie kawa już się zaparzyła, kuchnię ogarnęła piękna woń, a ja zapalam papierosa. Delektuję się tym czarnym gorzko-słodkim napojem, bo kofeina z nikotyną powodują we mnie stan błogości. Och, jak dobrze! Jak miło! Jak spokojnie! Ukojenie ogarnia moje ciało i umysł, jak słońce, które roztapia lód. Przyjemności są jak domino, jedno powoduje drugie. Pominę jednak kwestię perystaltyki, następnej w kolejności, bo mogę zrozumieć, że bardziej Was interesują ablucje. Tak. Gorąca woda pod prysznicem czyści moją aurę, uwalniam się od kolejnych ciężarów i znów jestem gotów na filiżankę kawy. Cudownie. Życie jest piękne. A jeśli czekasz na mnie w łóżku, to jest jeszcze piękniej! Wracam do Ciebie, być może jeszcze śpiącej i śniącej, w rozkopanym łóżku, z bezwiednie wyrzuconą spod kołdry i bezbronną nogą, z ramionami otwartymi, jakbyś chciała ogarnąć cały świat, rozczochrana i z lekko otwartymi ustami. Patrzę się na Ciebie i widzę kobietę, która czuje się dobrze, bezpiecznie, ukojona, po całej nocy szalonej czułości. Dotykam delikatnie Twoich odsłoniętych fragmentów ciała i czekam na Twoją reakcję. Jeśli to będzie leciutki jęk, a Twoje nogi rozchylą się od moich pocałunków wewnętrznej strony uda, to przyjmę to zaproszenie i sprawię, abyś płynnie ze snu wróciła w pożądanie. 

Zrobić Ci kawy? – zapytam, gdy już wrócimy do rzeczywistości. Tak – odpowiesz z lekko przymkniętymi oczami i lekko się uśmiechniesz. A ja będę szczęśliwy, że mogę Ci ją podać do łózka. Z opartą głową w moich ramionach wypijemy razem poranną małą czarną, zapalimy papierosa i pomyślimy – „jak nam dobrze”.

Chce się żyć!

Daniel Kozakiewicz, Warszawa 2019

  • Bez pociągu
    Przybyłem wcześnie, jak nigdy dotąd. Na ławce, na peronie. W cieniu słońca, w południe. Cisza i spokój. Mały wiatr pomaga wytrzymać upał. Nic się nie dzieje po lewej, ani po…
  • Wciąż żyję
    I nie odpowiesz mi, bo nie zamierzam Cię pytać, Odwiedziłaś mnie, kiedy się nie spodziewałem. Dałaś mi trochę smaku, trochę siebie. Bawiąc się moim rozumem. Po co? Jeśli nie chcesz…
  • Czuję
    Nie jestem drzewem i nie mam korzeni. Żyję jak wiatr i mieszkam w przestrzeni. Nocuję w chmurach, karmię się słońcem. Myśli mam ciche, czucie płonące. Jestem energią, jestem przy Tobie.…
  • Oskarżony
    Słyszałem, że zgrzeszyłemOdrzucając Twoją miłość,Którą, tak hojnie, obdarował Cię Twój Bóg. Ponoć cierpisz i za darmoŁzy wylewasz. Źle mi życzyszI przeklinasz. Prosząc o najwyższy wymiar kary. Karę też ponoszą inni.…
  • Za dużo niczego
    Za dużo palę, Za dużo jem, Za dużo marzę, Za długo śpię. Za dużo myślę, Za dużo klnę, Za dużo czuję, Za bardzo chcę. Za dużo patrzę, Za dużo słucham,…
  • Empatia
    Dzień rozpocząłem legalnie: nikotyna, związki smoliste, kofeina, paracetamol, pseudoefedryna. Wszystko z akcyzą i VAT’em. To tyle, ile mogę dla Was zrobić. O więcej nie proście.  Teraz pójdę się wykąpać, w…
  • Kiedy kobiety chodzą na palcach.
    Kobiety, jako płeć uprzywilejowana, która zasługiwała na szczególne traktowanie ze strony mężczyzn, nigdy nie musiały wykonywać niebezpiecznych dla zdrowia prac. Prac ryzykownych. Zadań z narażeniem życia. Jeśli nie były to…
  • Zatruty dziadek
    Proszę to kupić, no szybciej, szybciej. – głos 1. Ale ja nie chcę. – głos 2, słaby. No dalej! Nie mam czasu na te wymówki. – głos 1, ale silniejszy.…
  • Nieskończoności kres
    Bo wspomnienia zależą od marzeń. Bo chcę pamiętać co mi się udało i co mi nie wyszło. Bo potrzebuję mieć cel do którego dojdę lub się z nim minę. Bo lubię patrzeć i…
  • Pustki placebo
    Ładne, to trochę niebrzydkie. Brzydkie, to strach przed nieznanym. Strach, to tylko brak wiary. Wiara, to pustki placebo. (czyt. dalej)