Przed wyjściem na spacer

Przyszedł do mnie nad ranem.
Stanął w progu pokoju.
Uśmiechnął się do mnie szczęśliwy.
- Już jestem zdrowy Danielku,
Już wszystko minęło, 
Już nic mnie w ogóle nie boli!


Był piękny...
Stanął z głową do góry wzniesioną
I patrzył, jak ktoś kto wygrał.
Chwilę tak milcząc stał i się cieszył. 
Że żyje.
Choć żyć już dłużej nie musi.

Zerwałem się z łóżka, 
Podbiegłem do niego. Na szyi jego splotłem swe ręce.
Wtulony w pierś dzielną i twardą, słuchałem,
...

- Tak Tato!
Wiedziałem i czułem.
Tak tylko mogło się Tobie przydarzyć.
Jestem taki szczęśliwy!
Lecz boli mnie bardzo, że teraz już będę samotny.
Jednak to wszystko co dałeś mi sobą
Siłę mi daje do życia ogromną.
Choć to za mało,
By przyjaźń Twoją opisać!


Przyszedłeś do mnie,
By mnie obudzić. 
Przed wyjściem na spacer.

Dziękuję Ci za to.
Dziękuję Ci Tato za życie.

Warszawa, 22.11.1998
prof. Mikołaj Kozakiewicz

Sen spisany po nocy, gdy, jak się po chwili okazało, właśnie odszedł mój ojciec na wieczny spoczynek, po półrocznej walce z nowotworem.


Przeczytaj najnowsze wpisy