Bez miłości, bez wiary, bez myśli

Płynie kolejny tuzin smutnych dni.

Jaka jest pustka naprawdę? Nie wiem.

Bo dobrze się przy niej czuję.

Pływam od brzegu do brzegu,

Choć brzeg jest pusty, jak dno.

I nie wiem od czego się odpycham

Bo w pustce przecież nie ma nic.

A jednak, mam kilka wspomnień,

Które spadają jak na ratunek.

Na moje posłanie,

Tam, gdzie jestem tylko ja.

Mogę się do nich mocno przytulić

I nie utonę już nigdy. To Ty.


© Daniel Kozakiewicz, Warszawa, Grudzień 2000